Wiele razy mikropłatności zirytowały graczy, ale chyba żaden przypadek nie zyskał równie „kultowego” statusu, co niesławna zbroja dla konia w The Elder Scrolls 4: Oblivion. Jednakże były pracownik Bethesdy wskazuje, że pomimo szyderstw gracze mieli kupić to niesławne DLC „miliony razy”.
Bruce Nesmith, główny projektant
Skyrima, zwrócił uwagę w wywiadzie dla serwisu
VideoGamer, że
Bethesda było jedną z pierwszych (jeśli nie pierwszą) firmą oferującą zawartość do pobrania do swoich gier na wielu platformach. I, jak to bywa w przypadku „pionierskich” inicjatyw, błędy wydawcy były nieuniknione.
Jak to dobitnie ujął twórca,
„Bethesda nie wiedziała co diabła robi” z tym DLC, które miało być tylko
„małym”,
„tanim testem” nowej koncepcji. Tymczasem firma wraz z
Microsoftem spotkały się z nieoczekiwaną gwałtowną reakcją graczy i dopiero po fakcie obie spółki zdały sobie sprawę, że rozminęły się z oczekiwaniami graczy.
Co jednak wywoływało największą konsternację wydawcy, to fakt, że gracze wyśmiewali ich zbroję dla konia… a mimo to ją kupowali (wręcz ochoczo). Nie mówiąc już o tym, że obecnie stricte kosmetyczne skórki dla postaci, broni etc., nie tylko cieszą się ogromną popularnością, ale wręcz mają własny wtórny rynek (vide
Team Fortress 2 i
Counter-Strike). To, zdaniem Nesmitha, głównie zasługa gier sieciowych, w których takie „bezużyteczne” dodatki można pokazać innym graczom.
Myślę, że… można podziękować grom online za znacznie większe zainteresowanie kosmetycznymi DLC. Dodatki, które są czysto wizualne lub dźwiękowe dla postaci gracza, i nie są związane z rozgrywką, stają się coraz bardziej akceptowane, gdy masz tytuł, w którym grasz przeciwko innym ludziom i mogą oni je zobaczyć.
Na koniec warto dodać, że w podobnym tonie o tym „kultowym” DLC wypowiadał się Todd Howard. 5 lat temu projektant wspominał, że zbroja dla konia była
„dość tania”, nawet po podniesieniu ceny za namową niepodanego z nazwiska pracownika
Microsoftu.
Źródło:
Jakub Błażewicz - GRY-OnLine
|
| Klemens
|
| 2024-10-17 13:04:10
|
|
|